Tatry: grań i cisza
Pięć dni na szlakach Tatr Wysokich. Wschód słońca nad Morskim Okiem zapamiętam do końca życia.
Ruszyliśmy z Kuźnic o świcie, kiedy schroniska jeszcze spały. Mgła snuła się nad halami, a powietrze pachniało żywicą i mokrym kamieniem.
Drugiego dnia weszliśmy na Świnicę. Łańcuchy, ekspozycja, serce w gardle — i nagroda w postaci panoramy, której żadne zdjęcie nie odda.
Najmocniej zapadł w pamięci wieczór w schronisku nad Morskim Okiem. Herbata z prądem, gitara z drugiego stołu i poczucie, że nigdzie nie trzeba się spieszyć.